Tytuł: "Złoty most"Autor" Eva Voller
Wydawnictwo: Egmont
Liczba stron: 439
Data zakończenia czytania: 06.04.2014 r.
Ocena: 6/10
Czas nadal jest dla nas zagadką. W fizyce określany jest jako wymiar, podobnie jak długość, szerokość i wysokość. Czy zatem po nim również możemy się poruszać? Zdecydowana większość naukowców temu zaprzecza, ale od czego są książki? W cyklu Poza czasem Evy Voller podróże w czasie są możliwe, lecz świadomie dostępne tylko dla nielicznych podróżników. Nie mogą oni jednak cofać się w przeszłość dla rozrywki - każda ich podróż jest misją o niebagatelnym znaczeniu dla przyszłości. Przenoszenie się w czasie umożliwiają im Starcy, jednak interesy poszczególnych z nich nie zawsze się pokrywają...
Związek Anny i Sebastiano kwitnie. Oboje należą teraz do tajnego grona podróżników w czasie i pomimo dzielącej ich odległości udaje im się widywać w miarę często. Jednak w trakcie egzaminów maturalnych Anna dowiaduje się, że jej ukochany utknął w XVII-wiecznym Paryżu. Natychmiast wyrusza mu na ratunek, ale na miejscu okazuje się, że Sebastiano stracił pamięć. Nie wie, kim naprawdę jest, skąd pochodzi, nie pamięta Anny i szczerze wierzy, że należy do najbardziej oddanych muszkieterów kardynała Richelieu. Niestety, niedługo potem okazuje się, że w słynnej aferze naszyjnikowej zakochani będą musieli stanąć po przeciwnych stronach barykady.
"Magiczna gondola", pierwsza część cyklu Poza czasem, trafiła do mnie ciekawym pomysłem i świetnie przedstawionym klimatem XV-wiecznej Wenecji. Miała swoje wady, ale całokształt odebrałam bardzo pozytywnie. Na drugi tom musiałam trochę poczekać, lecz gdy tylko znalazłam go w bibliotece, od razu trafił na moją półkę. Jak wrażenia?
Trzeba przyznać, że mocną stroną tego cyklu jest, jak już wspominałam, wyjątkowo klimatyczne oddanie realiów epoki. Oczywiście, to nie Gregory, ale jak na powieść dla nastolatek wypada naprawdę dobrze. Pani Voller bez skrupułów niszczy nasze wyobrażenia o pięknych sukniach i muszkieterach-dżentelmenach, zastępując je brudem, smrodem, perwersjami i pijaństwem. Pamiętajmy jednak, że jest to powieść młodzieżowa, więc nie liczcie na pikantne szczegóły, bo tych szczególików jest niewiele i nie są one szczególnie znaczące, ba, nawet nie dotyczą głównych bohaterów.
Bardzo podobały mi się również nawiązania do powieści "Trzej muszkieterowie", wplecione gdzieniegdzie w fabułę. Nie były one nachalne, ale intrygujące i jestem pewna, że gdybym nie przeczytała tej książki wcześniej, "Złoty most" zdecydowanie by mnie do tego zachęcił. Cieszę się, że autorka w ten sposób usiłuje zainteresować młodzież literaturą klasyczną i uważam to za naprawdę duży plus.
Niestety, wyraźny problem stanowi dla niej przedstawienie wątku miłosnego w ciekawy sposób. W pierwszej części on właściwie nie istniał, a wielkie uczucie pojawiło się znikąd, za to w drugiej prawie każda myśl Anny poświęcona jest Sebastianowi. Nasza bohaterka krztusi się z wrażenia na jego widok i za każdym razem umiera z zachwytu. W "Magicznej gondoli" nawet ją lubiłam, całkiem niegłupia i przyjemna była z niej osóbka, w tym tomie zastała strasznie spłycona. Pomijając już jej wielką i nijaką miłość do Sebastiana... dziewczyna niejednokrotnie dawała się podejść jak dziecko. Zero sprytu, kompletny brak myślenia, a momentami od jej dyskrecji naprawdę wiele zależało. Nie podam przykładów, bo nie chcę Wam spoilerować, ale było to naprawdę denerwujące. I właśnie z tego względu obniżyłam drugiej części ocenę. Niedużo, ale zawsze.
"Pokuta i żal to dwie różne rzeczy, jedno bez drugiego jest niewiele warte."
Mimo to planuję przeczytać kolejną część i liczę na to, że może w końcu autorce uda się znaleźć złoty środek i zrobić z tego słabego wątku miłosnego coś naprawdę interesującego. Bo mieli razem kilka całkiem niezłych scen. Bo potencjał jest, ale jak na razie wciąż marnowany.
Polecam wszystkim tym, którzy cenią dobry klimat, lubią motyw podróży w czasie oraz każdemu, kto poszukuje wciągającej rozrywki na jeden lub dwa wieczory. Ta książka jest dla Was.
__________________
Bardzo, bardzo Was wszystkich przepraszam za tak długą nieobecność. Ostatnimi czasy miałam naprawdę dużo nauki, mnóstwo popraw, przygotowań do uroczystego balu na koniec szkoły, a gdy tylko miałam wolną chwilę, moja mama okupowała komputer - też miała bardzo dużo pracy. Oczywiście, starałam się chociaż wpadać w miarę regularnie i komentować niektóre z Waszych postów, ale na nic więcej nie wystarczyło mi czasu. Teraz jednak z większości przedmiotów mam dość jasną sytuację, więc będę mogła poświęcić więcej czasu blogowi. Namnożyło mi się trochę recenzenckich zaległości, ale postaram się to wszystko nadrobić w wakacje, które zbliżają się wielkimi krokami. Jakie macie plany? :) Pod koniec lipca przyjeżdża do mnie przyjaciółka z mojego rodzinnego miasta, a potem obie się do tego miasta wybieramy - a mowa tutaj o Szczecinie, najpiękniejszym miejscu na Ziemi! Nieźle się już napaliłam na wizytę w Książnicy Pomorskiej, więc na pewno podzielę się z Wami tamtejszymi zdobyczami. Och, byle do wakacji!
Pozdrawiam ciepło.
Nala
PS: Czytała któraś z Was "Niebezpieczne związki"? Niedawno oglądałam "Szkołę uwodzenia", która jest oparta na motywach z tej książki. Film miał sporo wad, ale sama intryga zapowiadała się naprawdę interesująco, a wszyscy zachwalają oryginał. Mam jednak wrażenie, że książka jest dość... bezpruderyjna. Mam więc do Was pytanie: czy nadaje się ona dla szesnastolatki? Nie jestem może uosobieniem cnót wszelakich, ale nie lubię, gdy w powieści seks wpychany jest mi w wulgarny i niesmaczny sposób. Bardzo bym chciała tę książkę przeczytać, ale nie wiem, czy nie zepsuję sobie całej przyjemności, jeśli zabiorę się zbyt wcześnie za coś, na co nie jestem gotowa. Pomożecie?