Tytuł: "Ostatni Olimpijczyk"Autor: Rick Riordan
Wydawnictwo: Galeria książki
Liczba stron: 376
Data zakończenia czytania: 13.03.2014 r.
Ocena: 8/10
Czy kiedykolwiek czułeś, że jesteś inny od reszty? Przytrafiały Ci się dziwne, nieprzewidywalne, często niebezpieczne wydarzenia? Czy jeden z Twoich rodziców od zawsze był w Twoim życiu nieobecny, a Ty nigdy go nie poznałeś? Czy stwierdzono u Ciebie dysleksję albo ADHD? Jeśli na większość tych pytań odpowiedziałeś "tak"... strzeż się. Być może nic nie jest takie, jakie Ci się wydaje. I być może znaczysz więcej, niż kiedykolwiek mógłbyś przypuszczać.
Nie jest dobrze. Bogowie są zajęci walką z Tyfonem, a Olimp pozostaje bez obrony. Percy'emu i Beckendorfowi udało się wprawdzie zatopić Księżniczkę Andromedę, ale Kronos staje się coraz silniejszy, a do jego armii przyłącza się coraz więcej potworów i herosów. Jackson decyduje się kąpiel w Styksie, która zapewnia mu siłę równą Achillesowi, ale nie obejdzie się też bez słynnej achillesowej pięty. Herosi będą zmuszeni bronić Olimpu przed armią Kronosa. Jest ich niewiele, są zmęczeni i nie mają siły do walki, a na dodatek domek Aresa odmówił udziału w bitwie. Wiedzą też, że wśród nich znajduje się zdrajca. Jak mają wygrać, skoro są skazani tylko na siebie? Jakie zasadzki zastawi na nich Kronos? I o co chodzi z tą przepowiednią związaną z szesnastymi urodzinami Percy'ego?
To już piąty i ostatni tom bestsellerowego cyklu o Percym Jacksonie. Świadomość zbliżającego się końca napełniła mnie smutkiem. Spędziłam z książkami pana Riordana tyle wspaniałych chwil - razem z bohaterami śmiałam się, walczyłam z potworami, rozwiązywałam zagadki i zagłębiałam się w zawiłości greckiej mitologii. Pokochałam jego prosty, ale za to bardzo wciągający język, jego zaraźliwe poczucie humoru i to, jak z przymrużeniem oka pokazywał nam nowe oblicza starych jak świat bóstw. Autor z każdym kolejnym tomem uzmysławia mi, że wcale nie znam mitów tak dobrze, jak mi się wydawało, ale robi to tak subtelnie i z wdziękiem, że wszystko mu wybaczam. Lekturę "Ostatniego Olimpijczyka" starałam się jak najbardziej przedłużać, co sporo mnie kosztowało, bo najchętniej pochłonęłabym ją na raz. Częściowo mi się udało, chociaż i tak uważam, że jego książki są za krótkie - czyta się je tak szybko i przyjemnie, że 300 stron ucieka nam w wręcz zastraszającym tempie.
Główni bohaterowie są w gruncie rzeczy całkiem zwyczajni, podobnych ludzi codziennie spotykamy na ulicach. Nie mają rozbudowanych portretów psychologicznych, to nie ten typ, ale są szalenie sympatyczni i od początku budzą w czytelniku pozytywne emocje. Jest i wątek miłosny, który wyjątkowo mi się podobał. Uczucie między bohaterami rozwija się powoli, w naturalny sposób miłość ewoluuje z przyjaźni. Nie wyczuwa się w nim żadnej sztuczności, naciągania, nie dostaniemy też przesłodzonych i wymuszonych scen miłosnych, które coraz częściej widuję w książkach młodzieżowych. Pamiętajcie jednak o tym, że jest to wątek raczej poboczny, więc nie ma co liczyć na wielki i niesamowity romans. Nie w tej książce.
Bardzo, naprawdę bardzo, lubię cały ten cykl, jednak mam wrażenie, że "Ostatni Olimpijczyk" był nieco gorszy od poprzednich części. Brakowało mi trochę napięcia podczas walk, miałam wrażenie, że bohaterom wszystko przychodzi wyjątkowo łatwo, bez większego trudu. Wydaje mi się, że w pozostałych tomach było więcej niepewności i choć i tak doskonale zdawaliśmy sobie sprawę, że w ogólnym rozrachunku wygrają, nie było to aż takie oczywiste.
Jednak pomimo tego lektura ostatniej części cyklu o Percym Jacksonie była dla mnie wspaniałą przygodą, a wszystkie pięć tomów wspominam naprawdę dobrze. Zazwyczaj nie czytam książek ze względu na autorów (dotyczy to nawet twórców moich ulubionych dzieł), ale dla pana Riordana zamierzam zrobić wyjątek, gdyż planuję przeczytać każdą książkę, jaka wyszła i w przyszłości wyjdzie spod jego pióra. A Wam naprawdę polecam cały cykl, mam nadzieję, że będziecie się przy nim bawić równie dobrze jak ja.









