środa, 18 czerwca 2014

15. "Gringo wśród dzikich plemion" - Wojciech Cejrowski (WPDB)

Tytuł: "Gringo wśród dzikich plemion"
Autor: Wojciech Cejrowski
Wydawnictwo: Bernardinum
Liczba stron: 299
Data zakończenia czytania: 09.04.2014 r.
Ocena: 8/10





Kojarzycie tego nietuzinkowego pana w okularach, który zawsze chodzi w kolorowych, kwiecistych koszulach i już dawno przestał nosić buty? Wyjątkowo kontrowersyjną postać o radykalnych poglądach, ekscentryka prowadzącego program „Boso przez świat”? O Cejrowskim można powiedzieć wiele, zgadzać się z nim czy też nie, ale jednego z pewnością nie można mu odmówić – jest naprawdę inteligentnym człowiekiem i wspaniałym podróżnikiem. Jak widać te cechy plus duża dawka humoru wystarczą, by stworzyć tak niesamowitą powieść jak „Gringo…”.

Autor zabiera nas w podróż do ostatnich dzikich plemion. Pokazuje nam świat wolnych Indian – pierwotnych, spokojnych, zjednoczonych z naturą, ceniących dobrą Opowieść i wspólny śpiew o wiele bardziej niż pieniądze, które w dżungli nie mają tak naprawdę żadnej wartości. Ciekawskich, momentami nachalnych, ale przy tym wszystkim niezwykle serdecznych dla tych, którzy potrafią słuchać. Obrazuje nam ich mentalność, której czasem nie potrafi zrozumieć. Mentalność tak odmienną od naszej, a przez to wcale nie gorszą. Piękną. Bo odmienność jest piękna.

„Indianie zawsze pamiętają o Bogu. We wszystkich najbardziej zwykłych czynnościach dnia codziennego. Znali Boga na długo przed przybyciem Łowców Chrztów. I szanują go bardziej niż mieszkańcy krajów, z których Łowcy Chrztów pochodzą.”

A przecież „Gringo…” to nie tylko opowieść o Indianach. To także książka o misjonarzach, zwanych Łowcami Chrztów, głoszących Boże słowa w sposób, który w normalnych warunkach uznalibyśmy za świętokradczy. To książka o zabójczej florze i równie zabójczych motylach. A również zapis całego mnóstwa prześmiesznych anegdotek związanych z wizami i przechodzeniem przez granice, co w czasach komunizmu nie było wcale takie proste.

„Motyl – bardzo delikatne słowo. Zwiewne; zupełnie jak… motyl. Po angielsku też jest delikatne – butterfly. Na piśmie niekoniecznie to widać, ale proszę mi wierzyć – ono brzmi jak aksamit. Jest takie… maślane.
Po francusku, z kolei, śliczne, drobniutkie – papillon.
Po hiszpańsku, urocze – mariposa.
Po rosyjsku, kochane – baboćka.
A po niemiecku SCHMETTERLING! No cóż.”

Prosty styl Cejrowskiego i jego niezrównane poczucie humoru sprawiają, że pozycja ta będzie idealna nawet dla tych, którzy nieszczególnie się podróżami interesują. Nie uświadczymy tu upychanych na siłę suchych faktów – autor nadal tej powieści tyle lekkości i wdzięku, że nawet największy laik będzie usatysfakcjonowany.  Nie sposób nie wspomnieć tutaj także o stronie estetycznej. Z reguły nie poświęcam jej zbyt wiele uwagi, oprawa ma dla mnie drugorzędne znaczenie, ale wydanie  „Gringo…” jest tak miłe dla oka, że aż zwiększa przyjemność czytania. Twarda okładka, zdjęcia, delikatny w dotyku papier, wygodna czcionka – wydawnictwo naprawdę się postarało. To prawdziwa gratka dla tych, którzy cenią w książce również estetykę. „Gringo…” broni się zarówno treścią, jak i oprawą, stając się prawdziwą ozdobą każdej biblioteczki.

Nigdy wcześniej nie czytałam typowej książki podróżniczej, jakoś mnie do nich nie ciągnęło. Ale gdy znalazłam na półce książkę Cejrowskiego, wiedziałam, że to jest to. I nie zawiodłam się.

Dwoje ludzi patrzy na to samo, a widzi dwie różne rzeczy – oto niezgłębiona tajemnica ludzkiej duszy.

Po „Gringo…” miałam tak silnego kaca książkowego, że dopiero następnego dnia mogłam sięgnąć po coś innego. Opowiadałam mamie co ciekawsze fragmenty i biegałam po domu cała w skowronkach, wspominając te najlepsze momenty. To powieść, którą wsadziłabym na półkę każdemu z Was, bez wyjątku. Bo jest to książka, do której się wraca i jestem pewna, że jeszcze nieraz to zrobię. A przede mną jest przecież także „Rio Anaconda”, której, niestety, nie mam, ale którą już wypatrzyłam w bibliotece. Chyba muszę powiększyć moją listę wakacyjnych lektur…

Nie przedłużając; polecam wszystkim zafascynowanym podróżami, egzotyką i Ameryką Południową. Tym, którzy się tym interesują i tym, którzy nie mają o tym zielonego pojęcia. Osobom, którym nieobce jest poczucie humoru. Właściwie, to polecam ją każdemu. Kobietom i mężczyznom, dorosłym i nastolatkom (dzieci mogą pewnych fragmentów nie zrozumieć), tym, którzy cenią sugestywne opisy, a także tym, którzy za nimi nie przepadają. Każdemu. Ta książka po prostu nie może Wam się nie spodobać.


„Różnica między ludźmi, którzy realizują swoje marzenia, a całą resztą świata nie polega na zasobności portfela. Chodzi o to, że jedni przez całe życie czytają o dalekich lądach i śnią o przygodach, a inni pewnego dnia podnoszą wzrok znad książki i ruszają na spotkanie swoich marzeń.”

32 komentarze:

  1. Czytałam dawno temu tę książkę i miło ją wspominam. Trzeba by było sobie ją nieco odświeżyć.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię Cejrowskiego, więc chętnie przeczytam. Szczególnie, że po tak pięknej recenzji, czuję się mocno zachęcona :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Udało mi się przeczytać każdą książkę W.Cejrowskiego i mimo, iż nie zawsze zgadzam się z jego poglądami, to wszystkie pozycje podobały mi się bardzo :) Dlatego też polecam inne jego powieści :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Często oglądam Cejrowskiego z mamą. Zbliżają się jej urodziny, więc chyba znalazłam idealny prezent :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Też czytałam i podobnie jak Ty byłam nią zachwycona.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zachęcająca recenzja, lubię Cejrowskiego, więc może się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam wszystkie programy z nim związane. :) Niesamowity człowiek.
    Cytat o motylach mnie rozbroił. :D Chyba zacznę czytać jego książki. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Chociaż rewelacyjnie o niej piszesz, to podziękuję, bo nie przepadam za tym panem ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam książki Cejrowskiego :) A czytałaś jak nie chcieli go wziąć jako zakładnika? :D

    naczytane.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  10. Z panem Cejrowskim spotkałam się przy okazji czytania "Rio Anaconda" i byłam książką niemniej oczarowana niż teraz Ty "Gringo". Z przyjemnością przeczytam!

    OdpowiedzUsuń
  11. Miałam podobnie, gdy przeczytałam Gringo pierwszy raz. Zdecydowanie jedna z moich ukochanych książek, z miejsca zakochałam się w tych opowieściach i na mojej mapie z miejscami do odwiedzenia Ameryka Południowa znalazła się na pierwszym miejscu.
    Rio Anaconda na takim samym poziomie, choć lubię troszkę mniej (lecz to akurat zależy od osoby - moja koleżanka wolała właśnie tę), a Podróżnik WC chyba najsłabiej wypada, chociaż sam w sobie jako książka też jest świetny. ;) Więc nic, tylko czytać.

    OdpowiedzUsuń
  12. Parę lat temu czytałam "Gringo..." i "Rio Anaconda". Obie książki są świetne :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nigdy nie czytałam żadnej z jego książek :) trzeba będzie spróbować

    OdpowiedzUsuń
  14. Autora nie lubię, jego poglądy są zupełnie różne niż moje. Natomiast pisane przez niego książki są fantastyczne, niesamowicie ciekawe a do tego historie przedstawione w łatwy, przyjemny i niezwykle zabawny sposób. Wiele się dowiedziałam z jego książek, mam wszystkie na półce :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Muszę kiedyś po nią sięgnąć!

    OdpowiedzUsuń
  16. Cejrowskiego lubię wyłącznie jako podróżnika. Z chęcią poznałabym jego książkę.

    OdpowiedzUsuń
  17. czytałam, byłam zachwycona! :-)

    weronikarudnicka.pl

    OdpowiedzUsuń
  18. Hmm, ale to chyba bardziej non-fiction, a nie powieść, prawda?

    Czasem sie zdarza oglądać programy Cejrowskiego z telewizji i naprawdę, oglądanie po raz kolejny tego, jak wyśmiewa amerykańskich turystów, którzy latają dookoła buddyjskiej świątyni z kwiatkiem w ręku, myśląc, że coś im z tego przyjdzie, i pokrzykuje za nimi: "głupie ludzie, głupie ludzie!" chyba nigdy nie przestaniee bawić.

    OdpowiedzUsuń
  19. Mam tę książkę na półce od 2 lat i jeszcze jej nie przeczytałam. Aż wstyd normalnie. Dlatego w te wakacje na pewno ją przeczytam, ale pewnie znów znajdę inną do przeczytania książkę. Dlatego może lepiej nie obiecywać, że w te wakacje, ale przeczytam na pewno : >
    Lubię tego pana pomimo tego, że wyraża swoje zdanie w dosadny sposób. Ma określone priorytety i mówi co myśli i to jest godne pochwały : )

    OdpowiedzUsuń
  20. Cejrowskiego zniosę tylko na ekranie... i to w małych dawkach.

    OdpowiedzUsuń
  21. Od Cejrowskiego zdecydowanie bardziej lubię Wojciechowską;) Z tego co się orientuję, książka jest dostępna u mnie w bibliotece, więc na pewno ją wypożyczę:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Kilka razy udało mi obejrzeć program podróżniczy Cejrowkiego - lubię go więc z przyjemnością zapoznam się z książką. Pamiętam, że ktoś mi już polecał zapoznanie się z jego twórczością podróżniczą ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie miałam jeszcze okazji zapoznać się z książkami Cejrowskiego, ale z chęcią bym to zrobiła! Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Lubię Cejerowskiego, choć jeszcze nie miałam okazji przeczytać jakiejkolwiek jego książki ;/
    Może nadszedł ten czas? :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Czytałam niedawno, czytałam kilka razy. Książka cudowna, niejednotematyczna. Co więcej, pan Cejrowski ma fantastyczny styl - pisze prosto, ciekawie, z humorem. Znany jest z poglądów śmiałych, radykalnych, ale nie w tej książce nie o poglądy chodzi. Dlatego warto przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Cóż, kto by tego Pana nie znał ;p
    Ja jakoś też nie czytam książek podróżniczych, ale trochę mnie zachęciłaś i kto wie, może też skuszę się na którąś z publikacji Cejrowskiego.

    OdpowiedzUsuń
  27. Moja siostra uwielbia książki podróżnicze. Szczególnie jest wielką miłośniczką Wojciechowskiej, Pawlikowskiej i Cejrowskiego, dlatego chętnie polecę jej powyższą pozycje.

    OdpowiedzUsuń
  28. czekam na nową recenzję! :-)

    weronikarudnicka.pl

    OdpowiedzUsuń
  29. Grzechem byłoby przejść obok tej pozycji obojętnie :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Cejrowski - zdecydowanie mówię mu nie! Bardzo mnie denerwuje jego osoba, więc książki też nie ruszę :]

    OdpowiedzUsuń
  31. Nie czytałam i raczej się nie zapoznam ;)

    OdpowiedzUsuń