wtorek, 8 lipca 2014

19. "Na krawędzi nigdy" - J. A. Redmerski

Tytuł: "Na krawędzi nigdy"
Autor: J. A. Redmerski
Wydawnictwo: Filia
Liczba stron: 475
Data zakończenia czytania: 02.05.2014 r.
Ocena: 6/10





Czasami życie jest bardzo trudne. Gubimy się w nim, gubimy się w sobie. Nie wiemy, czego tak naprawdę chcemy, jak ma wyglądać nasze dalsze życie. Zapominamy o tym, co było dla nas ważne, a ból sprawia, że nie wiemy, jaką drogę wybrać. Dobrze jest wtedy choć na chwilę odciąć się od tego wszystkiego. I wyruszyć w podróż.
By odnaleźć siebie.

Na Camryn Benett zwaliło się zbyt wiele. Jej ukochany zmarł, drugi chłopak zdradził, brat siedzi w więzieniu, a rodzice się rozwiedli. Gdy przyjaciółka oskarża ją o usiłowanie odbicia chłopaka, dziewczyna nie wytrzymuje. Wsiada po pierwszego lepszego autobusu, kupując bilet w wybrane losowo miejsce i wyrusza w podróż bez planów i bez celu. Poznaje w nim bezpośredniego i wyjątkowo przystojnego Andrew Parrisha. Pod wpływem chwili decydują się na wspólną wyprawę, która bardzo ich do siebie zbliża. Mężczyzna ma jednak tajemnicę, która może zniszczyć wszystkie ich plany…

„- Żyjąc chwilą - mówi, jakby dawał mi poważną radę - w której wszystko jest w porządku, nie spiesząc się i blokując złe wspomnienia, uda ci się dobrnąć do celu szybciej i z dużo mniejszymi obrażeniami.”

„Na krawędzi nigdy” od samego początku przykuło moją uwagę. Intrygujący tytuł, piękna okładka, niebanalny temat... A potem wystarczyło tylko szepnąć słówko pani bibliotekarce i niedługo później książka znalazła się w moich rękach. Oczekiwałam romantycznej, subtelnej, nawet lekko poetyckiej powieści o miłości, namiętności, bólu i odnajdywaniu siebie. Jednak historia ta jest zupełnie inna. Czy gorsza? Przekonajmy się.

Narracja prowadzona jest w pierwszej osobie, naprzemiennie z perspektywy Camryn i Andrew, co jest bardzo dobrym rozwiązaniem, bo dzięki temu wiemy, jak nasza parka się wzajemnie odbiera. Nieuchronnie towarzyszy jej powtarzanie się niektórych scen, ale nie nudzi nas to, bo zazwyczaj oboje odbierają tę samą sytuację zupełnie inaczej. Muszę przyznać, że główni bohaterowie zostali bardzo dobrze wykreowani – to młodzi ludzie, którzy już swoje w życiu przeżyli, a w tej chwili znajdują się na swego rodzaju życiowym zakręcie. Są wyjątkowo naturalni i zazwyczaj budzą w czytelniku sympatię. Raczej nie zapadną mi na dłużej w pamięć, ale spędziłam z nimi całkiem przyjemne kilka godzin. Wątek miłosny też wypadł całkiem zgrabnie, autorka oszczędziła nam zbędnego patosu i ckliwych opisów. Niestety, oszczędziła nam też romantyzmu i liryzmu, na które tak bardzo liczyłam. Mam wrażenie, że subtelniejszy styl o wiele lepiej by do tej historii pasował, ale cóż... Jest, jak jest.

„Rzeczywistość to suka.”

Świetnie przedstawiony został też motyw drogi, podróży. To taka ludzka potrzeba – wyjechać na trochę, pobyć przez jakiś czas w innym miejscu, zobaczyć coś nowego, poznać nowe osoby – nie znam nikogo, kto nie marzyłby o tym, chociaż w minimalnym stopniu. A jeszcze taka romantyczna podróż w dal, przed siebie i bez celu? Ach, wprost idealnie. W całej tej powieści czuć taki specyficzny klimat drogi, który bardzo mi przypadł do gustu. Akcja nie toczy się zbyt szybko, ale mimo wszystko jest na swój sposób ciekawa i lekka w odbiorze.

Pani Redmerski serwuje nam tu sporo wulgaryzmów, co niezbyt przypadło mi do gustu. Nie mam nic przeciwko przekleństwom w książkach, ale są jakieś granice. Niecenzuralne wyrazy na co drugiej stronie brzmią, nawet nie tyle brzydko, ile po prostu sztucznie. To nie jest książka o jakimś marginesie społecznym, ale o dwójce w gruncie rzeczy zwyczajnych, młodych ludzi, a takowi nie przeklinają co chwilę, bez powodu. Autorka chyba usiłowała być naturalna, ale coś jej nie wyszło. W książce pojawia się także kilka dość pikantnych scen erotycznych. Wyjątkowo nie przeszkadzały mi one, choć uważam, że pani Redmerski mogła sobie niektóre z nich darować, „Na krawędzi nigdy” byłoby tak samo dobre bez nich.

„Tylko pamiętaj, by zawsze być sobą i nie bać się mówić tego, co myślisz, albo tego, by głośno marzyć.”

Swoistym przesłaniem powieści jest bycie w zgodzie z własnymi pragnieniami, z sobą samym. Niestety, mam wrażenie, że zostało to spłycone do swego rodzaju wszechwolności seksualnej, a to średnio do mnie przemawia, mam zupełnie inne zdanie na ten temat. Owszem, na pewno jest to ważne, ale mam wrażenie, że autorka za bardzo skupia się na tym, podczas gdy mogła poruszyć w tej książce o wiele ważniejsze kwestie.

Słabo wypada również wielka tajemnica naszego głównego bohatera. Czy tylko ja domyśliłam się, o co chodzi jeszcze przed przeczytaniem? A przecież wydawca w żaden sposób nie spoileruje. Mam wrażenie, że wynika to bardziej z banalności tego wątku, niż z mojego geniuszu. A końcowe fragmenty, które w zamierzaniu miały być wzruszające, także wypadają dość blado. Nie mówię tutaj o płaczu, bo akurat brak moich łez nie jest żadnym wyznacznikiem, ale po prostu mnie one nie poruszyły. Są ładnie opisane, ale zabrakło mi pewnej emocjonalności. A przecież był taki potencjał! SPOILER! Uważam też, że autorka mogła sobie darować tę palcówkę w szpitalu. Nie wiem, po co to było, ale jak dla mnie wypadło jedynie niesmacznie i bardzo, bardzo nie na miejscu. KONIEC SPOILERU! Sama scena końcowa natomiast wygląda jak rodem wzięta ze słabego romansu. I mam wrażenie, że już wiem wokół czego będzie krążyła fabuła następnego tomu.


„Na krawędzi nigdy” to w gruncie rzeczy całkiem niezła książka. Wprost idealna na wakacje, bardzo klimatyczna, ale w żadnym razie genialna. Zupełnie nie rozumiem, skąd aż tak wysoka ocena na lubimyczytac.pl. Polecam, jeśli macie ochotę na coś nowego, świeżego, z nutką pikanterii, by poczytać sobie wieczorem w fotelu czy w ogrodzie popołudniu. Dla tych, którzy chcą odpocząć, ale nie odmóżdżyć się. Nie liczcie jednak na arcydzieło, bo możecie się bardzo rozczarować…

27 komentarzy:

  1. Już od jakiegoś czasu poluję na tę książkę, ale muszę się wstrzymać z kupnem do września. Z chęcią przeczytam, chociaż nie bardzo lubię przewidywalność w powieściach :)

    OdpowiedzUsuń
  2. "Rzeczywistość to suka" - muszę sobie to gdzieś zapisać ;)
    Świetna recenzja :) Ja dam tej książce szansę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Widzę, że nieco bardziej sceptycznie odebrałaś tę książkę aniżeli ja. Mnie się ona bardzo podobała. Co prawda nie jest może jakaś mega rewelacyjna, mimo to ma w sobie jakiś nieuchwytny czar, lecz to może kwestia gustu i indywidualnych zapatrywań? Nie wiem. W każdym razie to jedna z tych pozycji, które zostaną w mojej pamięci na bardzo długo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, zgadzam się z Tobą Cyrysiu.

      Usuń
  4. Szkoda, że książka nie do końca przypadła Ci do gustu. Ciekawa jestem, czy sięgniesz po tom drugi. Pewnie tak, bo ciekawość, mimo wszystko, zwycięży:))). A ja nadal bardzo chcę poznać tę powieść:)

    OdpowiedzUsuń
  5. New Adult tu, New Adult tam. Zdziwiło mnie, że książkę odebrałaś raczej średnio, bo rzeczywiście naczytałam się licznych opinii nazywających tę książkę arcydziełem. Na razie sobie odpuszczę, ale może kiedyś...

    OdpowiedzUsuń
  6. Myślę, że mogłabym ją przeczytać, bo dużo już o niej słyszałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam juz wiele recenzji na temat tej książki. Z ciekawości bym ją przeczytała-

    OdpowiedzUsuń
  8. Pewnie kiedyś przeczytam, bo mnie ta ocena z LC bardzo intryguje :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytałam już na jej temat wiele pochlebnych opinii. Może się niedługo skuszę...

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak trafi w moje rączki - na pewno kupię :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Chyba o niej nie słyszałam, ale może kiedyś przeczytam - mimo, że ocenka nie jest specjalnie wysoka ^^

    OdpowiedzUsuń
  12. Nawet nie czytam bo się boję, że stracę do niej chęci - a czeka już na półce! :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ciekawa tematyka, może kiedyś po nią sięgnę

    OdpowiedzUsuń
  14. Trochę kusi bo napisałaś, że to książka idealna na wakacje, ale jednak dostała tylko 6 punktów.
    kolodynska.pl

    OdpowiedzUsuń
  15. Od dawna jest to moje"marzenie czytelnicze" ;) Po Twojej recenzji mój entuzjazm trochę przygasł, ale i tak przeczytam, bo jestem ciekawa, czy mi się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
  16. "A potem wystarczyło tylko szepnąć słówko pani bibliotekarce i niedługo później książka znalazła się w moich rękach" To jak to w końcu jest z tymi rozmowami z panią bibliotekarką, hm? :D
    A książka... nie przeszkadzają mi przekleństwa, jeśli są odpowiednio dopasowane do sytuacji, przez co stają się takie.. hm, naturalne, ale jeśli w NKN jest ich od groma i ciut ciut to wiesz, ja chyba jednak podziękuję. :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo ja jestem w dwóch bibliotekach i w tej "wiejskiej" pani jest miła i kupuje, jak ktoś poprosi, a w tej "miejskiej" są kolejki :D Z drugiej strony ta "wiejska" ma mniej pieniędzy i też nie chcę jej zarzucać wielką listą książek do kupienia. No, w sumie mam kartę w jeszcze jednym mieście, ale to się nie liczy xd
      Wiesz, jak dla mnie było ich w tej książce za dużo i momentami to tak trochę sztucznie brzmiało ;/

      Usuń
  17. Trochę ciekawie, trochę mdło... Chyba bardzo raziłby mnie ten język, który widzę, że jest nieco na siłę, a i taka przewidywalność mnie odstrasza. :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ta książka znajduje się już na mojej liście do "późniejszego przeczytania".

    OdpowiedzUsuń
  19. Zdecydowanie nie dla mnie.
    Obserwuję. Gdybyś chciała pomocy przy szablonie (jak Ci się już ten znudzi :)) to chętnie pomogę :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Wspominasz, że liczyłaś na liryzm, a dostałaś dość brutalny i naciągany język. Może to wina polskiego tłumaczenia? Cytat „Rzeczywistość to suka.” nie brzmi zbyt dobrze po polsku, za to wydaje się, że jest bardzo naturalny po angielsku.

    OdpowiedzUsuń
  21. Motyw drogi rzeczywiście ciekawy, ale poza tym nic więcej mnie do tej książki nie ciągnie - wręcz przeciwnie :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Kurczę. Mimo tych sztucznych przekleństw, przewidywalności tajemnic i... tych wszystkich minusów, które wypisałaś... mam... OGROMNĄ ochotę na tą książkę. A może nawet nie ochotę. Odczuwam palącą wręcz POTRZEBĘ jej zdobycia. Po prostu... marzę o tej książce i jestem prawie pewna, że z tak pozytywnym nastawieniem, jakie mam do tej pozycji, spodoba mi się ona trooszeczkę bardziej niż tobie ^^ Bardzo mnie cieszy narracja z perspektyw i bohaterki o bohatera. Pochwalam ten motyw w książkach :) Poza tym, przemawia do mnie ten motyw drogi. :)
    Nie mogę się doczekać, aż ta powieść wyląduje u mnie na półce. Mam nadzieję, że to się stanie już wkrótce :(
    Pozdrawiam!
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
  23. To chyba nie dla mnie. Nie czytuję podobnych książek.

    OdpowiedzUsuń